Profil

Moje zdjęcie
blogsalonypieknosci@gmail.com

wtorek, 6 marca 2012

Weekend SPA w Park Hotelu w Świeradowie Zdroju

Tym razem coś poza Wrocławiem... Park Hotel Kur&Spa Buczyński w Świeradowie Zdroju. Miejscowość narciarska i uzdrowiskowa, pełna niemieckich turystów, dostosowana językowo (sklepy, restauracje, ogłoszenia - wszystko w dwóch językach), niewielka (ok. 4500 mieszkańców), urocza. Park Hotel sąsiaduje dość ciasno z innymi budynkami. Znajdujemy bramę wjazdową, dzwonimy dzwonkiem, brama się otwiera. Wjeżdżamy na parking z tyłu budynku - wielki i prawie pełny :) miejsca ponumerowane. Parkujemy i wchodzimy jednym z tylnych wejść. Naprzeciwko od razu widzimy znak z kierunkiem do Recepcji. Udajemy się tam - jeden zakręt, drugi zakręt... korytarz, kolejny znak, zakręty... wreszcie docieramy i meldujemy się. Po prawej od recepcji jest sala restauracyjna, po lewej kawałek dalej, druga. Jakiś pan wychodzi z recepcji i idzie z nami pokazać nam pokoje. Jedziemy windą, znowu kluczymy, jestem pewna, że nie trafię z powrotem na recepcję :) Okazuje się, że to kompleks trzech budynków, odrestaurowanych i połączonych w jeden wielki hotel, w którym można się zgubić. Apartament to salon, sypialnia, dwie łazienki (w tym jedna z wanną z hydromasażem) i balkon. Jest tu wszystko, co standardowe w hotelu - 2xTV, mini lodówka, sejf, usługa prania i prasowania, jednorazowe czepki do kąpieli i kapcie, ręczniki, kosmetyki (mydło, żel pod prysznic) w pojemnikach, zawieszonych przy wannie i umywalce. Jest czysto, grzejniki grzeją, więc ciepło :) Można oglądać kilka kanałów polskich i kilkanaście niemieckich. W szafach jest sporo miejsca, dodatkowe koce, ręczniki basenowe, szlafroki. W salonie kanapa, ława, stolik z krzesłami. Balkon niewielki z widokiem na inne budynki i kawałek lasu oraz na parking.
Po oswojeniu się z miejscem, planujemy czas. Do dyspozycji jest siłownia, basen, jaccuzzi i sauna. Na saunę trzeba się zapisywać i jest odpłatna, reszta jest w cenie i ogólnodostępna. Ponieważ był to mały, zabiegowy maraton, poszczególne zabiegi opiszę w następujących postach:

1. Basen, jaccuzzi i sauna.
2. Kąpiel borowinowa.
3. Medy jet - suchy masaż wodny.
4. Kąpiel Kleopatry.
5. Masaż ajuwerdyjski Abhyanga.

Zapraszam! ;)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Koloryzacja Chrome Joico w salonie Lorenco

Szukając salonu, w którym stosują wypróbowane już przeze mnie z pozytywnym efektem farby Joico, trafiłam do Lorenco na Sokolniczej. To nie jest mój pierwszy raz, bo wcześniej robiłam tam regenerację Joico. Teraz chciałam ożywić mój naturalny kolor włosów i troszkę je wyrównać.
Adres już znam, więc nie mam problemów z trafieniem, ale przy pierwszej wizycie polecam rzucić okiem na mapę ;) Przychodzę 10 minut przed czasem, ktoś jeszcze jest strzyżony, więc siadam na kanapie i zabieram się za jakąś "Claudię". Na recepcji ktoś jeszcze siedzi i klika w klawiaturę, z "zaplecza" też docierają jakieś dźwięki. Nie wiem, czy to wiatrak, kominek, czy ktoś tam po prostu siedzi... W salonie jest też baaaardzo ciepło - bardzo pozytywne odczucie, kiedy na zewnątrz taki mróz :) Po kwadransie zostaję zaproszona przez panią Alinę na fotel i pada pytanie "co robimy?". Więc mówię, że chciałabym zafarbować na kolor bardzo, bardzo zbliżony do mojego naturalnego, żeby uzyskać efekt pogłębienia koloru i błyszczenia. Naoglądałam się po prostu tych billboardów i reklam... ale nadzieja na boskie włosy zawsze umiera ostatnia ;) Pani Alina ogląda i maca moje włosy, zgaduje, że miałam robiony balejaż. Ale nie, to od słońca w lecie :D Musi wyglądać profesjonalnie :) Mówię pani Alinie, że miałam już kiedyś włosy farbowane Joico i byłam zadowolona. Pani Alina tak patrzy na mnie i stwierdza, że poleca mi bardziej koloryzację, a nie farbowanie. Rozmawiamy trochę o różnicach - przede wszystkim koloryzacja trzyma się do 2 miesięcy, nie widać odrostów. Ponadto nie zawiera amoniaku, więc jest bezpieczniejsza dla włosów - nie niszczy ich. Zastanawiam się, czy farbowanie nie pogrubi moich włosów chociaż troszkę (baaaardzo by mi się to przydało)?
- Nie - mówi pani Alina - to bzdury.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Zabieg nawilżająco-kojący na twarz Clarnis w La Femme

Jeden z siedmiu ekskluzywnych zabiegów pielęgnacyjnych Clarnis na twarz, szyję, dekolt i ramiona wszedł w moje posiadanie za pośrednictwem Groupona. Nie znałam wcześniej gabinetu La Femme mimo, że mieści się w samym centrum, przy Rynku, na ulicy Biskupiej. Można go łatwo przeoczyć, bo jest położony w bocznej uliczce bocznej uliczki... :) ale z daleka widać szyld Clarnis. Do salonu docieram 10 minut przed czasem. Wita mnie uśmiechnięta pani na recepcji, rozbieram się, podaję kupon i siadam na kanapie. Czekam na swoją kolej. Oprócz mnie, nie ma tam nikogo innego. Sam salon jest dość przytulny - robi wrażenie niewielkiego. Za mną, za kanapami, oddzielone ścianką, mieszczą się dwa stanowiska "paznokciowe". Po mojej prawej mam drzwi, a po lewej podświetlana ściana, na której znajdują się kosmetyki. Króluje Clarnis, ale zauważam też inną markę - Declaré. Przy czekaniu czytam sobie "Panią". Za parę minut inna klientka wychodzi i zostaję zaproszona.

sobota, 17 grudnia 2011

Elektrostymulacja i masaż gorącymi kamieniami w Gabinecie Fizjoterapii i Biorezonansu BioFiz


źródło: biofiz.com.pl
Tym razem salon fizjoterapii - BioFiz na Komuny Paryskiej. Skąd ten pomysł? Wygrzebałam starego "grupona", który prawie już uległ przeterminowaniu, i umówiłam się na jeden z czterech masaży z oferty - nie wiedząc właściwie, który wybrać. Przez telefon pani powiedziała, że mogę na miejscu zdecydować, i bardzo dobrze. Gabinet leży w dosłownie w przychodni stomatologicznej LEK-STOM. Nietrudno go znaleźć, bo jest na samym rogu ulicy, a mały szyld mówi, że to właśnie tu znajduje się BioFiz. Umówiłam się na godzinę popołudniową, po pracy oczywiście. Nie było problemu. W dniu wizyty pani zadzwoniła do mnie, że moja wizyta może się opóźnić 10-15 minut! Miło, że ktoś się pofatygował o tak małym spóźnieniu uprzedzić :) Przyjeżdżam więc jakieś 10 minut przed czasem, wchodzę, po lewej i prawej kanapy, po prawej mała recepcja, za którą siedzi jakaś pani. Witam się i mówię, że jestem umówiona do BioFiz na masaż. Pani patrzy na prawo, w stronę korytarza i mówi, że jeszcze poprzednia osoba jest. Ok, siadam i czekam. Przeglądam sobie ulotki gabinetu, których jest tu mnóstwo - jakieś 5-6 wielkości A5, każda na inny temat: masaż taki, masaż siaki... W międzyczasie jakieś panie - chyba lekarki? - chodzą po przychodni, wychodzą do domu, krzątają się. Nareszcie słyszę poruszenie wewnątrz korytarza, jakiś pan wychodzi i nareszcie moja kolej. Wita mnie pani ubrana na sportowo - legginsy i koszulka na ramiączkach, młoda kobieta, uśmiechnięta. Wchodzę do gabinetu,

poniedziałek, 12 września 2011

Pedicure Spa - Golden Glow

Na pedicure spa umówiłam się z kilkudniowym wyprzedzeniem bez żadnych problemów do salonu Golden Glow przy ulicy Oławskiej, godziny popołudniowe. Dzień przed tym odświeżyłam moje w połowie jeszcze "zażelowane" paznokcie u stóp ładnym lakierem. Myślałam, żeby ściągnąć ten żel, ale w sumie na mniejszych paznokciach już prawie odrósł, a na paluchach, no cóż... poczekam, aż odrośnie :)
Na Oławską dotarłam bez problemu, gorzej ze znalezieniem salonu. Na stronie internetowej jest podpowiedź: budynek VITY 2 piętro - naprzeciw "Militaria". Hm, naprzeciwko "Militaria" widzę "Twoje Soczewki", ewentualnie księgarnię, są jeszcze jedne drzwi pod numerem 17, ale wchodzę tam i nic takiego jak Golden Glow nie widzę. Nie wiem, co to jest VITA... dzwonię do salonu, pani tłumaczy mi, że jest to pierwsze wejście od Super Pharm. No to powinno być proste, ale pierwsze wejście to "Twoje Soczewki"... dowiaduję się, że tak, to właśnie do "Twoich Soczewek" mam wejść, tam jest VITA i salon jest na pierwszym piętrze. Rzeczywiście, po lewej za stoiskiem z soczewkami jest wejście do zwykłej przychodni, a na drugim piętrze po lewej stronie, na końcu korytarza, a poczekalni do jakichś lekarzy, są drzwi Golden Glow. Drzwi oklejone są kwiatkami z papieru, stoi mały stoliczek z ulotkami. Na krzesełkach obok siedzą starsi ludzie, czekają chyba na wizytę u jakiegoś specjalisty. Wchodzę do gabinetu, jest bardzo malutki, chyba kilka metrów kwadratowych. Naprzeciwko wielkie okno, po lewej łózko, po prawej małe biurko ze stanowiskiem do robienia paznokci. Przy drzwiach wieszak. Całość urządzona na salon, ale sprawia wrażenie gabinetu lekarskiego, którym pewnie kiedyś było.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Masaż klasyczny kręgosłupa - Grota Solna

Grota Solna - Centrum Relaksu to dość nowe, działające od około 3 miesięcy miejsce, gdzie można pójść na masaż, do kosmetyczki albo posiedzieć w grocie solnej - jaskini z leżakami, wysypanej kryształkami soli. Tym razem wybieram masaż - klasyczny kręgosłupa, ponieważ w moim wieku czasem boli już tu i ówdzie ;) no więc dzwonię kilka dni wcześniej i bez problemu umawiam się na sobotę. Chyba już masówka z Groupona przeszła, więc w spokoju realizuję swój kupon :D
To centrum relaksu mieści się w budynku przy samym Rynku - tym samym, w którym KFC przy Świdnickiej, tylko z drugiej strony. Wchodzę przez drzwi tej wielkiej kamienicy, wita mnie spojrzenie znużonego portiera, po lewej widzę szyld Groty i schody prowadzące w dół - rzeczywiście, całość zrobiona jest w podziemiu. Wychodzę bezpośrednio na recepcję, gdzie wita mnie uśmiechnięta pani i pyta, z czym przychodzę. Z tym i tym, daję kupon. Zaprasza mnie żebym zaczekała, siadam przy niewielkim stoliku w głębi. Tym razem nie nabija nic na moją kartę. Mała wzmianka - nie jestem tutaj po raz pierwszy.

piątek, 19 sierpnia 2011

Utwardzanie paznokci żelem - Amazing Studio - pani Justyna Małek

Podejście drugie do Amazing Studio... Byłam tam ostatnio na french manicure u pani Ady (opis w poście z czerwca). Z daleka bardzo ładnie, paznokcie trzymały się caaaały miesiąc bez odprysków, dopiero pod koniec zaczęło podchodzić powietrze po bokach i czasem nieczystość jakaś się tam zbierała :) ale ogólnie dobrze, ze stopami trochę inaczej, bo paznokcie tu są malutkie co poniektóre i odrosły zwyczajnie - ale w sumie też trzymały się do samego końca. Żeby nie było widać odrostu, malowałam paznokcie dwiema warstwami lakieru wybielającego Inglota - daje mleczny kolor i jedyne, co widać, to odrastającą wypukłość żelu na paznokciu. W przypadku frencha - cieniutki paseczek na końcu długiego paznokcia też nie wygląda najnaturalniej, ale nie rzucało się to jeszcze tak w oczy. Jeszce po miesiącu dostałam komplement "och jakie ty masz ładne paznokcie!", więc chyba coś w tym jest ;) A oto parę fotek:

niedziela, 3 lipca 2011

Rekonstrukcja włosów JOICO - salon Lorenco

Po raz kolejny postanowiłam spróbować rekonstrukcji Joico, ponieważ ostatnio w salonie Lord Valium efekt był żaden i przeczytałam parę podobnych opinii o wykonaniu tego zabiegu w wyżej wymienionym miejscu. Słyszałam za to dużo dobrego o salonie Lorenco przy Sokolniczej we Wrocławiu i o właścicielce tego salonu - Alinie Kórnickiej. Pomysł napadł mnie po kolejnej nieudanej próbie ułożenia dość skróconych w Eccelente włosów i dzwonię. Udało mi się umówić 3 dni przed - sukces! Ze strony sczytuję cennik: włosy średnie - 70zł, włosy długie - 100 zł. No przynajmniej jest jedna zaleta skróconych włosów...
Salon znajduje się przy bocznej ulicy Legnickiej, bardzo blisko placu Jana Pawła. Rozmawiając z paroma koleżankami dowiedziałam się, że ulica Sokolnicza jest znana z salonów sukni ślubnych :) cóż... nie wiedziałam. W każdym razie zaszłam od strony Dworca Świebodzkiego i musiałam zapytać jakiegoś przechodzącego, żeby mi wyjaśnił - jest to pierwsza w prawo mała, niepozorna uliczka. Numer 5/7 jest mieszkaniem w budynku - żaden wielki szyld nie krzyczy neonami, ale wielu innych miejsc (prócz salonów tych sukien) nie ma w pobliżu, więc w sumie nietrudno to znaleźć. Do klatki wchodzi się bez klucza, dalej, na pierwszym piętrze, trzeba zadzwonić, dwa kroki w prawo i wchodzi się do salonu. Wita mnie Właścicielka - pani Alina - bardzo sympatyczna. Okazuje się, że jestem w tej chwili sama. Salon robi na mnie wrażenie - widać, że urządzony jest niedawno, w stylistyce jasno-wenge plus czerwień - nowocześnie i stylowo, aż miło. Fryzjerka od razu zaprasza mnie do stanowiska, gdzie myje się głowę. Rekonstrukcja? Rekonstrukcja. Pani Alina prosi, żebym się odprężyła, odpoczywała, można nawet zasnąć. Może bym zasnęła, gdyby nie te niewygodne wanienki uwierające w kark... Naprawdę nie wiem

czwartek, 30 czerwca 2011

Utwardzanie paznokci żelem + french manicure - Amazing Studio

Tym razem postanowiłam na wakacje zrobić sobie fajne paznokcie, którym nie będę musiała poświęcać za dużo uwagi i zdecydowałam po dłuuugich lekturach forów i przeczesaniu google, że utwardzę moje naturalne, średnio długie paznokcie u dłoni i stóp żelem. Wybrałam Amazing Studio przy ul. Jaracza we Wrocławiu. Dziewczyny z forów rozpływały się nad talentami specjalistek z tego salonu, więc dzwonię. Chcę się umówić na jak najszybciej, ale w tygodniu po 18.00 albo w weekend. Salon jest otwarty w tygodniu do 19.00 niestety, a taka przyjemność na dłonie i stopy trochę dłużej trwa... Mimo to udaje mi się umówić na dzień pracujący na 18.00 punkt (nie później!), czekać mam ponad 2 tygodnie. Dam radę ;) Pytam jeszcze, kto będzie mi te paznokcie robił? Pani Ada. Ok.
Ponieważ mam zdążyć na 18.00, zwalniam się z pracy i pędzę przez całe miasto, żeby zdążyć. Na mapie wygląda, że to koło Mostów Warszawskich, a na stronie jest wskazówka, że salon znajduje się na tarasie koło Żabki. Całe szczęście, że to napisali! Dzięki temu zdążyłam 20 minut przed czasem... Szukam drzwi... Patrzę, jest szyld i małe drzwi na parterze. Otwieram - od wejścia atakuje mnie zasłona! Ale wchodzę twardo do małego, ciemnego pomieszczenia (może dlatego, że na dworze było bardzo słonecznie...). Dzień dobry! Jestem trochę wcześniej... - witam się, odpowiada mi pani Ada, która ma właśnie klienta... więc nic nie dało, że przyszłam wcześniej, ale wolę być przed czasem, niż się spóźnić. Całe studio nie jest takie amazing...

środa, 8 czerwca 2011

Ścięcie włosów - Eccelente

Wybrałam się do tego salonu przy pasażu Galeria Italiana na Więziennej, bo przeczytałam jakieś pozytywne opinie na ich temat w necie. Tak działa poczta pantoflowa... Więc zajrzałam na stronę http://www.salon-fryzjerski-wroclaw.pl/ i co pozytywnie mnie zaskoczyło, to możliwość zarezerwowania terminu wizyty online. Napisałam do nich wieczorem, następnego dnia rano już ktoś do mnie zadzwonił i umówiłam się na wizytę dość szybko.
Sam salon można znaleźć, jak już pisałam, przy Galerii Italiana, ale nie jest dobrze oznakowany. Trzeba wejść do budynku i w środku jest jakiś "drogowskaz" :D, a do salonu idzie się po schodach na pierwsze piętro. Bardzo przyjemnie i chłodno (był upał). Budynek bardzo zadbany, salon też widać, że dość nowy. Ponoć są tu od listopada 2010. Całość to jedno duże pomieszczenie z kilkoma stanowiskami. Naprzeciwko wejścia jest recepcja. Baaardzo mi się spodobało, że na początek pani Agnieszka poprosiła mnie, żebym usiadła, i omówiłyśmy fryzurę. Zwykle niestety - czego kompletnie nie rozumiem - myją mi najpierw głowę, a potem oczekują, że wyjaśnię, czego chcę na takich mokrych włosach albo w ręczniku... :/ No więc tutaj dokładnie pogadałyśmy, poprosiłam o jakąś sugestię. Hm, dowiedziałam się, że nie za bardzo jest co wariować z moimi włosami i zaproponowano mi proste ścięcie, po co zresztą przyszłam. Miałam natomiast iskierkę nadziei, że ktoś wreszcie zaproponuje mi tą wymarzoną fryzurę... ale nie tym razem :] Pani Agnieszka umyła mi głowę, bez żadnego masażu, zwyczajnie. Przy okazji pogadałyśmy sobie o typie moich włosów i starała mi się coś doradzić odnośnie ich układania. W sumie sympatycznie. Zaczęła ścięcie. Tak, jak mówię, ekstrawagancji na mojej głowie nie ma, więc też za dużego pola do popisu. W trakcie rozmawiałyśmy o kosmetykach, jakich używam. Chyba nieznana jej była marka Paul Mitchell... ale to nic. Miałam wrażenie, że nie zawsze słucha, co mówię, bo o tą samą rzecz pytała dwa razy :) W trakcie zaproponowała mi coś do picia. Mam cienkie włosy i dużo takich małych, odrastających, a przy tym prawie wcale mi nie wypadają. Dowiedziałam się zatem, że włosy mi się prawdopodobnie kruszą :| Co za jasna cholera?...  No, kruszą się... Co to ma znaczyć? Nie wiem. Wygooglowałam i to po prostu łamanie się włosów. Nieważne, że mam swój naturalny kolor i nie robię moim włosom już nic złego (w przeciwieństwie do przeszłości...)! No w każdym razie zawsze tak było i nie sądzę, żeby nagle zgęstniały mi i zaczęły falować... a z tym kruszeniem to jakaś śmiesznostka... Wracając. Pani Agnieszka podcięła włosy na prosto i zaczęła przycinać je po pionie, trochę strzępiąc. Zanim na ziemię upadły pierwsze moje włosy, pod fotelem były resztki poprzedniego klienta. Wyraźnie mówiłam, że nie chcę cieniowania, na co stwierdziła, że nie będzie podnosić włosów do góry i strzyc, tylko nożyczkami nada im kształt. Tak nadawała mi kształt przy twarzy, że już się zaczęłam wkurzać, bo tak je wystrzępiła... no, ale (kolejny raz) przecież fryzjer wie, co robi. Prawie skończyła, kiedy przyrównałam sobie włosy do twarzy i okazało się, że ZNOWU mam przy twarzy dłuższe, potem ciut krótsze, a potem znowu dłuższe. Słowem: dziura! Jak zwykle! Wkurzyłam się i pytam, co to jest tak nierówno obcięte i mówię, że właśnie zawsze każdy fryzjer mi to robi! Chyba według jakiegoś schematu ścinają! A ona na to... (padam), że włosy się pewnie kruszą... AAAA!!.... no nic, obcięła na równo i skończyła. Potem nawaliła mi jakiejś pianki od nasady aż po końce, nie zauważyłam, jak to firma, ale ogólnie pracują na Schwarzkopfie i TIGI. Wymodelowała, normalnie pieszcząc się z tymi pasmami, mi się tak w domu nie chce :) Skończyła. Pokazała mi moją fryzurę z tyłu, byłam zadowolona.
Okazało się, że objęła mnie promocja dla świeżych klientów i zapłaciłam 60zł. Porozmawiałam sobie z jeszcze jedną panią o zabiegu JOICO, pożaliłam się jej, że nic kompletnie się po nim nie zmieniło. Doradziła mi inszy zabieg regenerujący, który sobie właśnie zrobiła i dała pomacać swoje, 20 razy grubsze od moich, włosy :D No były baaardzo miłe w dotyku, nie powiem. Płacić można kartą. Spędziłam tam godzinę, ogólnie pozytywnie, trochę humoru i włosy przyzwoicie obcięte :]

sobota, 21 maja 2011

Depilacja pach - salon L'esthetique

Wiele razy próbowałam depilować sobie pachy woskiem albo pastą cukrową w domu. Nie udawało mi się do końca, a finalnie zawsze goliłam pachy... :( Ponieważ nie robiłam jeszcze w salonie depilacji żadnej części ciała, postanowiłam zacząć od pach, bo najłatwiej :) Ostatnio nie udało mi się zwiedzić salonu L'esthetique, więc teraz postanowiłam tam właśnie pójść. Pani Agnieszka była bardzo uprzejma, próbowała mnie umówić na następny dzień, ale niestety musiałam najpierw zapuścić włosy pod pachami... więc umówiłam się na piątek. Powiedziała, że o 19.00 ma ostatnią klientkę, więc przyjmie mnie o 20.00, czyli po zamknięciu salonu. Zrobiło to na mnie dobre wrażenie, widać, że dla klienta może zrobić ten mały wysiłek i zostać parę minut po pracy. Podoba mi się też, że zawsze oddzwania, jeśli nie zdąży odebrać. Numerem kontaktowym jest numer komórkowy i w razie czego można spokojnie albo zostawić wiadomość np. z potwierdzeniem wizyty, albo poczekać, bo na pewno ktoś oddzwoni.
W piątek przed 20.00 szukam salonu. Wejście jest przy Galerii Italiana (ulica Więzienna - sam Rynek) tam, gdzie numer 21a. Na domofonie jest nazwa salonu, windą wjeżdża się na trzecie piętro budynku. Salon mieści się jakby w małym mieszkaniu, jest tu bardzo kameralnie. Ponieważ spieszyłam się strasznie, wpadłam tam zgrzana i spocona :) pytam więc, czy mogę/powinnam się odświeżyć, bo biegłam :) pani Agnieszka mówi, że nie trzeba, bo i tak musi umyć pachy itd. Zaprasza mnie na łóżko, prosi o ściągnięcie butów. Jest bardzo wygodnie, wygodniej niż w Payot :) Sama kosmetyczka robi bardzo dobre wrażenie - jest bardzo ładna, zadbana, ma pięknie błyszczące włosy i idealny makijaż - taka żywa reklama. Muszę zdjąć bluzkę, zostaję w staniku. Obie ręce podnoszę do góry, kładę za głowę. Ogólnie relaks. Brzegi stanika zabezpiecza mi chusteczkami. Najpierw przemywa pachy jakimś pachnącym płynem, potem kolejnym i kolejnym. Nie mówi, co robi, trochę widać, że się spieszy (prosiła, żebym przyszła w miarę możliwości wcześniej, bo było okienko), ale pomimo tego czułam, że robi to profesjonalnie. Przez cały zabieg miałam pewność, że może to robić z zamkniętymi oczami. Trudno to wytłumaczyć, to się po prostu czuje. No więc po oczyszczeniu pach, nakłada mi ciepły wosk z tuby i przykłada płat fizeliny (chyba?). Przygniata i BACH! Od razu! Szok dla mnie, bo zwykle jak depilowałam się plastrami, to czekałam, aż dobrze przylgną, albo aż pasta cukrowa lekko przestygnie i złapie włosy a tu od razu pani Aga zerwała włosy raz, drugi i trzeci. Potem w kilku miejscach jeszcze raz posmarowała woskiem i wyrwała włosy. Dowiedziałam się, że moje nietypowo rosną w kilku kierunkach :) Hm... może też przez to nie mogłam nigdy ich wyrwać dokładnie w domu. Ostatnie, pojedyncze włoski wyrywa pęsetą. Potem druga pacha to samo. Pierwsze wyrwanie boli, ale nie tak, jak robi się to sobie samemu, bo do końca nie wiadomo, kiedy to nastąpi i człowiek tylko chwilkę czuje ból. Potem pani Aga oczyszcza pachy i kładzie jeszcze żel chłodzący. Nie mogę tego dnia używać antyperspirantów czy dezodorantów z alkoholem, żeby nie podrażnić skóry. Kosmetyczka mówi, że widzi jeszcze kilka cebulek, z których wyrosną włosy i mam ich nie golić do czasu kolejnej wizyty.
Porozmawiałyśmy też trochę o typie mojej cery, który został na wejściu zdefiniowany :) Poleżałam chwilę, aż żel chłodzący się wchłonie i koniec. Trwało to nie więcej niż 5-7 minut! Za tą przyjemność płacę 30 zł. Trzeba mieć gotówkę, bo jeszcze nie mają terminala. Nie dostaję żadnego paragonu.
Nic mnie nie boli, nie czuję żadnego dyskomfortu. Po przyjściu do domu oglądam pachy. Jak się przyjrzę, widzę cienkie, małe włoski, które nie zostały wyrwane. Zdaję sobie jednak sprawę, że ten zabieg trzeba kilka razy powtórzyć, żeby na dłuższy czas pożegnać się z owłosieniem, a potem też co jakiś czas powtarzać. Jak się zacznę golić, to znowu wrócę do stanu poprzedniego. Na następny dzień tez oglądam pachy i nie ma żadnych podrażnień, żadnych pryszczyków itp. Baaaardzo jestem zadowolona :) myślę, że na kolejną depilację tam wrócę.